Błoto gwałtownie osunęło się pod naszymi stopami i ledwie zdołaliśmy odskoczyć, zanim woda zalała Świątynię Słońca. Szybkimi susami przemierzyliśmy Szkarłatny Las i w ostatniej chwili wskoczyliśmy do helikoptera odlatującego z Przystani Głupców na „Zakazanej Wyspie”. Na szczęście – metalowa kasetka z czterema skarbami żywiołów bezpiecznie tkwiła na dnie plecaka.